0

Coraz częściej pojawiająca się alternatywna prawda i tzw. fake newsy, czyli zmyślone informacje o łudząco wiarygodnej treści, są jednymi z najbardziej niepokojących trendów w mediach. Obserwatorzy nie potrafią odróżnić, czy publikowane informacje są prawdziwe i pochodzą z wiarygodnych źródeł. To z kolei często wpływa na nastroje społeczne i decyzje wyborcze.

Bardzo ciężko jest przedstawić wszystkie cele publikacji nieprawdziwych informacji, a jeszcze trudniej sposoby ich tworzenia. Przy mnogości zastosowań dzisiejszej technologii jest to zadanie niemal nierealne do wykonania. Postaramy się jednak przybliżyć te zjawiska, by wskazać realne zagrożenia i konsekwencje płynące z tworzenia i odbioru takich informacji.

Alternatywna prawda a fake news

Aby lepiej zrozumieć różnicę pomiędzy tymi pojęciami przyjmijmy, że synonimem wyrażenia alternatywnej prawdy jest półprawda lub postprawda. Możemy ją zdefiniować jako fakt, czyli coś, co rzeczywiście miało miejsce w określonym miejscu i czasie, ale na skutek przedstawienia tylko wybranych fragmentów ów fakt został ostatecznie zmanipulowany. Doskonałym tego przykładem są materiały informacyjne przygotowywane przez dwie skrajne poglądowo stacje telewizyjne – TVN oraz TVP. Możemy w nich zaobserwować jedno wydarzenie, które zostało przedstawione na dwa różne sposoby poprzez usunięcie określonych scen lub wypowiedzi mających kluczowe znaczenie dla pełnego i rzetelnego zobrazowania danego tematu. Fake news to zaś najczęściej całkowicie zmyślona lub wykreowana informacja mająca na celu wzbudzić określone nastroje lub wywołać zamierzone reakcje. Jak nietrudno zauważyć, oba te pojęcia łączy jedno – są kłamstwem, któremu możemy się przeciwstawić. W dalszej części artykułu znajdziecie więcej o tym, jak tego dokonać.

Cele

Skupmy się na problemie dezinformacji w sieci. Nie da się ukryć, że celem publikacji każdej fałszywej informacji jest osiągnięcie założonego wyniku, który określany jest na podstawie grupy docelowej. W tym przypadku celem będą rzecz jasna Internauci, których możemy podzielić według wieku, płci, zainteresowań, geolokalizacji i wielu innych kategorii. Zebranie takich informacji może pozwolić na przygotowanie właściwej i dokładnej kampanii. Dezinformacja jako działanie celowe przekazuje nam wiedzę pozorną, która z kolei wpływa na podejmowanie przez nas decyzji, najczęściej korzystnych z punktu widzenia jej nadawcy. Tym sposobem dochodzimy do głównego celu tworzenia wszelkiej maści fake newsów – walki politycznej.

Polityka

Wykorzystywanie dezinformacji w kontekście politycznym nie jest dla nikogo wielkim zaskoczeniem. Władza na całym świecie wykorzystuje wszelkie możliwe instrumenty do tworzenia własnego wizerunku, propagandy, budowania określonych nastrojów społecznych, a nawet kreowania sytuacji, które mają na celu zapoczątkowanie zmian lub fikcyjnych potrzeb w kraju lub za granicą. Co istotne, alternatywna prawda nie zawsze wychodzi tylko bezpośrednio z rąk polityków. Często ich źródłem są aktywiści lub skrajni wyznawcy określonej grupy lub inicjatywy.

  • Rosja

Jednym z najlepszych przykładów manipulacji z wykorzystaniem Internetu jest sytuacja, która miała miejsce w Rosji podczas protestów wyborczych w 2011 roku. Rosjanie chcąc zwrócić uwagę na problem i wyrazić swoje niezadowolenie wykorzystali popularny portal społecznościowy Twitter. Spowodowało to ogromne wyzwanie dla stron zainteresowanych powstrzymaniem politycznej dyskusji. Mimo braku możliwości przeprowadzenia ataku DDoS (ataku komputerowego z wielu miejsc jednocześnie) lub zablokowania dostępu do portalu na terenie kraju, znaleziono sposób na powstrzymanie niekorzystnej z punktu widzenia władzy debaty – wykorzystano metodę szumu informacyjnego. Na czym ona polega? W tym przypadku na Twitterze masowo zaczęły pojawiać się nowe konta, których właściciele umieszczali treści z identycznymi hashtagami (znacznikami umożliwiającymi grupowanie wiadomości), co protestujący. W pewnym momencie wśród nich zaczęły pojawiać się wpisy opiewające wielkość Rosji, bezsensowne wypowiedzi albo przykładowe słowa i frazy. Po pewnym czasie tego typu fałszywe posty zdominowały wątek i do takiego stopnia przeważały liczebnie nad autentycznymi wpisami dotyczącymi protestów, że te prawdziwe ginęły w szumie informacji. Dzięki temu przestały przyciągać uwagę i wzbudzać reakcję innych użytkowników.

  • Meksyk

Opisana poniżej sytuacja to doskonały przykład wykorzystania strategii zaburzenia działań poprzez wykorzystanie mechanizmów mających je docelowo utrudniać. Miała ona miejsce podczas kontrowersyjnych wyborów w 2012 roku. Ludzie protestujący przeciwko ich potencjalnemu faworytowi posługiwali się hashtagiem “marchaAntiEPN”, by śledzić najświeższe informacje oraz organizować wydarzenia. Strony chcące powstrzymać twitterową dyskusję zaczęły nadużywać wspomnianego wcześniej hashtagu tworząc posty, które wyglądały mniej więcej tak:  “marchaAntiEPN, marchaAntiEPN, marchaAntiEPN, marchaAntiEPN”. Tego rodzaju powtórzenia w obrębie Twittera uruchamiają systemy rozpoznające próby manipulowania treścią, co skutkuje usunięciem takich hashtagów z listy trendów lub ich całkowita blokadę. W wyniku działań botów (programów wykonujących pewne czynności w zastępstwie człowieka) większość postów dotyczących wyborów stawała się bezużyteczna i straciła swój potencjalny wymiar medialny.

ŻART

Nie wszystkie fake newsy mają drugie dno. Niektóre tworzone są tylko i wyłącznie dla żartów. Bait (z ang. zanęta, przynęta), bo o nim tu mowa, ma na celu sprowokować docelową grupę odbiorców do określonej reakcji. Jednym z przykładów takiego zachowania jest łańcuszek rozpowszechniany za pomocą Facebooka, o którym pisaliśmy tutaj. Opiera się on zwykle na kontrowersyjnej lub społecznie atrakcyjnej treści, która ma być zarzewiem ożywionej, lecz zupełnie niemerytorycznej dyskusji.

BUDOWA ZASIĘGÓW

Tworzenie fałszywych informacji sprzyja budowie zasięgów kont na portalach społecznościowych oraz rozwojowi stron internetowych. Motywacją do napisania tego artykułu była wiadomość otrzymana od jednej z naszych Czytelniczek, która przytomnie rozpoznała i zweryfikowała fake newsa. Skala rozprzestrzeniania się nieprawdziwej informacji bardzo ją zaskoczyła i zaniepokoiła.

Alternatywna prawda

Przytoczony artykuł jest przykładem prawdopodobnie najczęściej stosowanego zabiegu w tego typu przypadkach. Tworzenie treści budowanych na skrajnych emocjach i opartych na bulwersujących wydarzeniach powoduje masowe udostępnianie linków w mediach społecznościowych, przez co staje się on postem wirusowym. Na pierwszy rzut oka materiał jest bardzo dobrze przygotowany. Zawiera mocny i wyrazisty tytuł, odnosi się do lokalnej społeczności i posiada przykuwające uwagę zdjęcie. Prawdopodobnie to wystarczyło, by ludzie bezmyślnie udostępniali link na swoich tablicach w mediach społecznościowych. Po zapoznaniu się z artykułem zauważymy jednak, że materiał posiada np. rażące błędy językowe, co podważa wiarygodność źródła informacji. W przypadku tej strony internetowej prawdopodobnie chodzi o przychody finansowe, które są uzależnione od ilości wejść i wyświetlania reklam.
Musimy mieć jednak na uwadze, że nie wszystkie źródła są nieszkodliwe. W wielu przypadkach przeglądanie nieodpowiednich stron może zagrażać naszemu cybernetycznemu bezpieczeństwu, o czym przeczytacie kilka linijek dalej.
Innym przykładem są posty zamieszczone przez fałszywe konta, w których Robert Lewandowski i Kuba Wojewódzki rzekomo rozdają swoje samochody. Otrzymujemy informację, że aby wziąć udział w konkursie, wystarczy polubić oraz udostępnić taki post. To z kolei błyskawicznie zwiększa zasięgi i sprawia, że post staje się wirusowy.

Pisząc lekko żartobliwie – w Internecie jak w życiu, silniejszy ma więcej racji. Siłę w sieci mierzymy poprzez ilość obserwujących, like’ów czy wyświetleń. Nic nie stoi na przeszkodzie, by po uzyskaniu określonej ilości obserwatorów zmienić nazwę konta z “Robert Lewandowski” na “Zarabiaj przez Internet” w celu zainteresowania i wzbudzenia zaufania kolejnej grupy.

NASZE ZASOBY

Jak już powiedzieliśmy, tworzenie fałszywych informacji może mieć na celu przyciągnięcie sporej grupy obserwatorów. Sprawny cracker (łamacz zabezpieczeń) może wykorzystać niebudzącą podejrzeń stronę po to, by wykorzystać nasze zasoby. Znane są przypadki bardzo popularnych serwisów internetowych, które za pomocą skryptów lub spreparowanych plików JavaScript obciążały procesor naszego komputera kopiąc kryptowaluty (elektroniczne środki płatności).
Innym sposobem, ściśle powiązanym z budową zasięgu, jest clickjacking – na stronie internetowej zamieszczana jest wówczas przeźroczysta ramka, która przechwytuje nasze kliknięcie. Kieruje nas ono pod zupełnie inny adres, co dla użytkownika kończy się nieświadomą reakcją – może to być polubienie profilu, dodanie komentarza, wysłanie wiadomości czy nawet usunięcie konta. Phishing, czyli podszywanie się pod inną osobę lub instytucję w celu uzyskania informacji bądź nakłonienia nas do określonej czynności, również można zaliczyć do grupy tworzenia fałszywych informacji. Być może jest to stwierdzenie nieco na wyrost, ale odpowiednio skonstruowany atak idealnie wpisuje się w ten nurt. Czy masowe wysyłanie wiadomości e-mail podszywających się pod usługodawcę energii informujących o zmianie numeru rachunku bankowego do dokonywania opłat nie nosi znamion dezinformacji?
Jeśli nie jesteś pewny źródła, przed wejściem na daną stronę skorzystaj z darmowego programu Sandboxie lub wykorzystaj wirtualną maszynę, które ochronią Cię przed zdecydowaną większością potencjalnych niebezpieczeństw.

Jak to się robi?

To bardzo proste. Manipulowanie i tworzenie fałszywych treści omówiliśmy pokrótce przytaczając wcześniejsze przykłady. Ogranicza nas tylko wyobraźnia i odrobina czasu na przygotowanie odpowiedniej treści. Wiedząc, że temat musi być nośny, wyrazisty i wzbudzający dużo emocji, nasze kroki kierujemy na grupę dotyczącą macierzyństwa. Tworzymy post, w którym informujemy obecne lub przyszłe matki o bezwzględnym nakazie szczepień na określony typ wirusa/choroby, które właśnie uchwalono “Watykańskim Statutem Międzynarodowego Trybunału Dziecka”. Taki post prawdopodobnie będzie szeroko komentowany i udostępniany bez żadnej weryfikacji przez sporą część Internautów. Oczywiście taka instytucja nie istnieje, ale połączenie spornych zagadnień, w tym przypadku tematu zasadności szczepień i ingerencji Kościoła w życie codzienne ludzi spowoduje, że nie będzie to miało żadnego znaczenia i z pewnością wzbudzi pożądane kontrowersje. W ten sposób udało nam się za jednym razem zbaitować, stworzyć fake newsa, zbudować zasięg i popularność, zbadać nastroje dotyczące szczepionek oraz wysondować stosunek do Kościoła.

Zagrożenia

Narzędziami, które niewątpliwie ułatwiają szerzeniu się dezinformacji są wszelkiej maści boty, a także farmy like’ów. To obecnie dobrze znana strategia stwarzania pozorów popularności na Facebooku. Duża liczba polubień powoduje promowanie stron cieszących się dużą popularnością, wzbudzając tym samym jeszcze większe zainteresowanie ich zawartością. W dobie natłoku informacji, w której liczy się szybkość przekazania treści, dziennikarze i redakcje często zapominają o rzetelności i weryfikacji. Musimy pamiętać, że publikując i udostępniając fałszywe lub niesprawdzone wiadomości sami promujemy dezinformację, stając się jednocześnie “ludzkim botem”.
W tym wypadku naszym sprzymierzeńcem nie jest również sztuczna inteligencja. Naukowcy pracujący dla firmy Nvidia opublikowali efekty swojej pracy nad stworzeniem zdjęć ludzi, którzy nigdy nie istnieli.  Wykorzystano do tego algorytmy głębokiego uczenia GAN. Tworzenie nowych twarzy odbywa się przy pomocy mieszania cech osób realnie istniejących, takich jak wiek, rasa, płeć, kolor włosów, a nawet liczba i rozmieszczenie piegów. Efekty projektu można podziwiać na stronie thispersondoesnotexist.com. Każde odświeżenie strony automatycznie generuje nową twarz, którą z powodzeniem będzie można wykorzystać jako zdjęcie profilowe do portali społecznościowych. Nigdy nie publikowane zdjęcia z pewnością podniosą wiarygodność takich kont.
Według najnowszych badań Edelman Trust Barometer wzrasta zaufanie ludzi do mediów w większości krajów na świecie względem roku poprzedniego. Z jednej strony można je odbierać bardzo pozytywnie, z drugiej strony część mediów może zacząć nadużywać zaufania swoich odbiorców.

Jak bronić się przed dezinformacją?

W pierwszej kolejności: włącz myślenie! Nie istnieje źródło jedynej słusznej i prawdziwej informacji. Nie istnieje centrum prawdy. Media tworzą ludzie, a każdy człowiek ma poglądy, które pomimo najszczerszych chęci bycia obiektywnym mimowolnie przemyca w swoich publikacjach. Zweryfikuj informację w kilku niezależnych od siebie źródłach. Poszerzaj horyzonty. Korzystając z jednego źródła informacji odpowiadającemu Twoim poglądom nie dowiadujesz się prawdy. Czytasz, oglądasz, słuchasz jedynie to, co chcesz usłyszeć. To niebezpieczne.

Uważnie skup się na treści artykułu. Może dostrzegasz coś dziwnego, choćby intuicyjnie? Alternatywna prawda to także informacja z otwartą tezą. Gazeta Wyborcza udowodniła niegdyś informacje świadczące o tym, że sztab Andrzeja Dudy korzystał z usług, które oferują boty na portalach społecznościowych. Z góry zakładamy, że były to działania o charakterze propagandowym lub dezinformacyjnym. A co jeśli automat tylko dziękował za dodany komentarz lub wysłaną wiadomość? Nie wiemy, jak było w rzeczywistości, lecz liczy się to, że negatywny wydźwięk “poszedł w świat” i pozostawił za sobą wrażenie manipulacji.

Weryfikuj stronę, którą chcesz się podzielić. Zobacz jak wygląda witryna, jaka jest jej treść i czy nie zawiera błędów językowych. Z dystansem traktuj miejsca, które opierają się na publikacji kontrowersyjnych i clickbaitowych treści.

Weryfikuj kto udostępnia posty i dodaje komentarze na portalach społecznościowych. Sprawdź kiedy założył konto, jakich ma znajomych, jakie publikuje treści oraz jak często je udostępnia. Sprawdź również nazwę profilu. Jeżeli dane konto publikuje pod nazwiskiem np. Jan Kowalski, a jego nazwa profilu to przykładowo Janusz Nowak, może to oznaczać, że zostało ono skradzione i przejęte. Jeśli w gronie znajomych lub obserwujących widzisz spory odsetek kont bez zdjęcia profilowego, kont dzieci/nastolatków lub egzotycznie brzmiących nazwisk, powinieneś zachować dystans.

Jeżeli widzisz wzbudzającą podejrzenia i nakłaniającą do określonych reakcji treść udostępnioną przez powszechnie znaną osobę, wyszukaj ręcznie jego profil i zweryfikuj, czy jest on prawdziwy. Istotną wskazówką może być fakt, że popularne osoby lub firmy bardzo często mają status kont zweryfikowanych, co objawia się niebieską ikoną obok nazwy.

Odwołaj się do historii. W Internecie nigdy nic nie ginie – to nie tylko pusty slogan. Zweryfikuj prawdziwość informacji korzystając z archiwalnych zbiorów dostępnych na stronie archive.org.

Koniec rundy zasadniczej turnieju Sycówka Cup. Już w najbliższą niedzielę finały!

Wcześniejszy artykuł

Ogłoszenia duszpasterskie z sycowskich parafii

Kolejny artykuł

Mogą Cię zainteresować

Komentarze

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *