0

Artykuł o FOMO behawiorysty Nicka Hobsona wraz z opisem eksperymentu naukowego dostępny online (w jęz. angielskim) na witrynie serwisu Psychology Today:

https://www.psychologytoday.com/us/blog/ritual-and-the-brain/201804/the-science-fomo-and-what-we-re-really-missing-out/us/blog/ritual-and-the-brain/201804/the-science-fomo-and-what-we-re-really-missing-out

Czy FOMO to choroba? (uspokajamy – nie, technicznie nie i nie jest to techniczne określenie żadnej spośród tych już sklasyfikowanych, ale może uprzykrzać życie) – https://www.wellandgood.com/good-advice/fomo-mental-health-condition/

Uwaga: inspiracją do napisania poniższego artykułu jest zauważane na szeroką skalę i coraz chętniej komentowane zjawisko społeczne. Nie jest to poradnik ani synteza informacji o żadnej dolegliwości i nie stanowi naukowego źródła wiedzy.

Czy spędzasz sporo czasu na Facebooku i innych mediach społecznościowych, sprawdzasz powiadomienia w telefonie zaraz po przebudzeniu, albo czasami zazdrościsz, że inni robią ekscytujące rzeczy w tym samym czasie? Zdarza Ci się odczuwać narastającą presję z powodu uczestniczenia w trwających już dyskusjach, albo trudny do stłumienia przymus kontynuowania konwersacji, którą wolałbyś już może i zakończyć? Być może ten artykuł jest dla Ciebie. A jeżeli wcale się tak nie czujesz, to przeczytasz tutaj o coraz częściej dostrzeganym i komentowanym w świecie naukowym zjawisku – FOMO.

Czym jest FOMO?

FOMO to skrót od angielskiego fear of missing out – w wolnym tłumaczeniu oznacza strach przed tym, co nas omija. Popularne określenie “choroby cywilizacyjnej XXI wieku”, przypisywane takim dolegliwościom jak m. in. depresja i fobie społeczne, jest coraz częściej podawane w parze także z FOMO [Forbes, 2016 – https://www.forbes.pl/wiadomosci/fomo-choroba-cywilizacyjna-naszych-czasow/1efht1m]. Lęk ten wiąże się z obawą, że coś naprawdę ciekawego i satysfakcjonującego dzieje się bez naszej wiedzy, natomiast inne osoby mogą w tym uczestniczyć. Wiąże się to również niejako z przekonaniami podobnymi do tych, że to u sąsiada trawa jest zawsze bardziej zielona, a lepiej jest zawsze tam, gdzie nas nie ma. Jednocześnie zdaje się, że zupełnie wówczas nie zauważamy, iż innych ludzi w tym samym czasie omijają satysfakcjonujące rzeczy, które robimy lub możemy robić my.

FOMO może doprowadzić do problemów z podejmowaniem decyzji – osobie z tą przypadłością ciągle wydaje się, że powinna być gdzieś indziej i robić coś innego, nie wie, na co powinna się zdecydować, co robić, jak spędzić czas. Bywa to bardzo uciążliwe. Rozwój tej tendencji sprawia też, że panicznie boimy się bycia offline. Włączamy wszystkie możliwe powiadomienia, a dzięki urządzeniom mobilnym ciągle mamy rękę na pulsie. Oczywiście takie zachowanie może odbić się na naszych kontaktach z innymi ludźmi, bo jeśli podczas rozmowy ciągle zerkamy w ekran telefonu, trudno jest spędzić miło wspólny czas. Czasami naturalnym odruchem jest dokładnie odwrotna i równie skrajna forma aktywności, czy raczej jej braku – decyzja o izolacji od mediów społecznościowych i ograniczeniu kontaktu z tymi, z którymi dotychczas ów kontakt sprawiał nam przyjemność lub był z jakichkolwiek przyczyn pożądany.

FOMO nie tylko w Sieci

W Poradniku Pracownika autorka Justyna Szymczyk pisze, że FOMO nie dotyczy jedynie świata wirtualnego. Może nas dopaść w każdej dziedzinie życia, na przykład w pracy. Jak objawia się w tym miejscu? Przede wszystkim boimy się, że coś ważnego dzieje się na spotkaniach, na których nas nie ma. Mimo że mamy inne zebrania, na których się pojawiamy, wydaje nam się, że to właśnie na innych mają miejsce same istotne rzeczy. Łatwo wówczas zapomnieć, że tak naprawdę każdy pracownik ma swój zakres działań, a my nie musimy włączać się do nich wszystkich. Niewykluczone nawet, że inni pracownicy czują się tak jak my, gdy to z nami prowadzone jest spotkanie.

Pracownicy często uważają również, że pracują nad najbardziej nieekscytującymi zadaniami w firmie. Zazdrościmy kolegom, wydaje nam się, że to, co robią, jest znacznie ciekawsze i więcej wnosi nie tylko do pracy, lecz także do ich życia. Mamy wrażenie, że jesteśmy pomijani w towarzyskich „wyjściach” pracowników – grupa z biura poszła dokądś razem po pracy, my nie zostaliśmy zaproszeni, ale nie wzięliśmy  pod uwagę, że siedzieliśmy w innym pomieszczeniu i tamci nie mieli okazji nas zapytać. Często pojawiają się w takich sytuacjach wrażenie odrzucenia, paranoiczne myśli o byciu nielubianym i oskarżenia (wypowiadane lub tylko pomyślane), których podstawą jest to, że gdybyśmy byli szanowani, to inni zadaliby sobie trud zaproszenia nas na przykład SMS-em czy na komunikatorze.

Jak sobie z tym radzić?

Częstość i nasilenie występowania zachowań związanych FOMO jest związana z „wielką piątką” (czynnikowy model osobowości autorstwa psychologów Paula Costy i Roberta McCrae) cech osobowości – neurotycznością, ekstrawersją, otwartością na doświadczenia, ugodowością i sumiennością. Naszą wolą nie jest przecież być lękliwym – to splot naszych cech charakteru zaważa bardzo często na tym, jak się czujemy i co w związku z tym robimy. Posiadane inklinacje mogą wydawać się destrukcyjne, ale rosnące w nas obawy można uspokajać.

Jak w wypadku wielu innych dolegliwości o podłożu emocjonalnym, tak i tutaj trudno o uniwersalne rozwiązanie. Często “złote rady“, które być może sprawdzą się w przypadku kogoś innego, przyprawiają nas o jeszcze większą irytację. Jest jednak kilka praktyk, które mogą okazać się przydatne – przede wszystkim warto sobie uświadomić, że często to, co pokazują nasi znajomi na portalach społecznościowych, to pewna kreacja. Ich życie jest podobne do naszego, składa się z podobnych obaw i lęków, ale to nie tym chcą się dzielić za pomocą social media. Inne życie również nie oznacza życia lepszego. Warto robić to, co uważa się za słuszne i ciekawe, nie przejmując się tym, że w tym czasie nasz znajomy rozpoczyna kurs szybowcowy albo jeździ na słoniu. My w tym samym czasie możemy wykonywać ważny dla nas projekt albo spędzać miły wieczór z bliskimi.

Być może po lekturze powyższego akapitu niektórym chce się rzec: łatwiej powiedzieć niż zrobić. „Odłączenie się” od mediów społecznościowych jest trudne, trudno też oceniać skuteczność takiej praktyki, bo może doprowadzić do poczucia izolacji – pożądaną rzeczą może się okazać tutaj zmiana nastawienia w parze z podjęciem pewnej dyscypliny ograniczania, nie zaś wyrzekania się. Jeżeli jesteśmy rozkojarzeni w pracy – odinstalujmy aplikacje z naszego telefonu lub wyłączmy powiadomienia. Ograniczajmy jego używanie. Częstym tłumaczeniem dla obawy przed zrobieniem tego jest konieczność odebrania ewentualnej informacji alarmowej – to jednak dwie różne rzeczy, bo przecież dzwonek telefonu od bliskiej osoby w wystarczającym stopniu poinformuje nas o takiej potencjalnie mogącej zaistnieć sytuacji. Odkładajmy telefon daleko od zasięgu naszej ręki, a przeszkadzające nam strony w przeglądarce zablokujmy. Jeżeli nadal odczuwamy to specyficzne pragnienie, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby później sprawdzić, czy po godzinach spędzonych poza siecią rzeczywiście zdarzyło się coś, co mogło zmienić nasze życie – najpewniej nic takiego się nie znajdzie, w związku z tym naprawdę nie ma czego żałować. Nie wińmy się, jeśli taka zmiana okaże się być trudna – niejeden palacz wraca do nałogu, ale przy właściwym postępowaniu możemy w końcu zwyciężyć w tej “toczonej pod górkę” bitwie.

Być może odczujemy to jak przeżywanie małej, wewnętrznej śmierci. Hej, coś mi zabrano! Ale zaraz, zaraz… zabrałem to sobie sam! Być może wyda nam się to nienaturalnym i sztucznie nakładanym na siebie samych ograniczeniem. Ostatecznie jednak nie jest to żadną bolesną odtrutką na ten przecież także fundowany sobie na własne życzenie wysoki poziom stresu – to troska o siebie samego. Jordan Peterson, kanadyjski profesor psychologii klinicznej, rzekł w jednym ze swoich wykładów, że w życiu każdego człowieka zdarzą się rzeczy trudne do zniesienia i nie da się ich uniknąć, ale nasze własne nastawienie może uczynić je o stokroć gorszymi – to bardzo ogólnikowe, ale trudno odmówić racji, że droga ku lepszemu rozpoczyna się od nastawienia.

FOMO może powodować rozkojarzenie, irytację, niepotrzebne tracenie czasu na poznawanie informacji, które zupełnie nic nie wnoszą do naszego życia i być przyczyną niepotrzebnie zaistniałych towarzyskich spięć. W dzisiejszych czasach otacza nas z każdej strony tak ogromna liczba danych, że naprawdę nie musimy i wręcz nie możemy poznać wszystkich z nich. Według Shevy Rajee, psychoanalityk specjalizującej się w lękach i zaburzeniu obsesyjno-kompulsywnym, spędzanie czasu na przyrównywaniu się do innych w samotności (a pozornie w tłumie, bo w tłumie wirtualnym) niemal zawsze doprowadza tylko… do jeszcze bardziej nieadekwatnego porównywania.

Warto wrzucić na luz, nauczyć się zdrowo korzystać z mediów społecznościowych i uświadomić sobie, że nasze życie to nie półkowy towar, który kupujący porównuje z innym leżącym obok. Nie musimy odpowiadać komentarzem w każdej dyskusji. Nie jesteśmy wywoływani przez sieciowych rozmówców do tablicy. Nikt nie pomyśli, że utopiliśmy się w zupie, skoro nie zostawiliśmy gdzieś kciuka. Ba, możemy nawet zwyczajnie przełknąć część agresywnych zniewag i przymknąć na nie oko, jeśli takie zostaną rzucone pod naszym adresem – wedle naszej woli. Dzięki temu może nam udać się osiągnąć tak potrzebny do normalnego funkcjonowania spokój. Jeśli brzmi nieźle, to dlaczego by nie spróbować? I wreszcie pamiętajmy: emocje to nie powód do wstydu, nawet jeśli ktoś uzna je za bezpodstawne. “Odczucia bezpodstawne” nie istnieją – skoro i one podlegają czyjemuś opiniowaniu, to te opinie również z czegoś wynikają, zawsze będąc mieszanką racjonalności i emocjonalności. Powodem do wstydu nie jest także dzielenie się nimi – w przypadku gdy coś nam doskwiera – z terapeutą, czyli człowiekiem, który wszak zajmuje się uczuciami zawodowo.

 

Wspomnienia z zabawy karnawałowej Uniwersytetu Trzeciego Wieku

Wcześniejszy artykuł

Wystawa sycowskich młodych talentów i Pawła Oleszkiewicza

Kolejny artykuł

Mogą Cię zainteresować

Komentarze

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *